Znów wypożyczyłam kolejny tytuł ze względu na interesującą ilustrację na okładce - wiem, że nie powinno oceniać się książek po okładce, jednak cybernetyczna stopa w czerwonym buciku oraz fantazyjny napis na tyle przykuł moją uwagę, że postanowiłam zapoznać się z tą pozycją bliżej. Tak oto trafiłam do świata przyszłości - gdzie ludzie, maszyny i cyborgi mieszkając razem na Ziemi, zmagają się z obrzydliwą zarazą. Najgorsze jest to, że to wcale nie jest ich jedyny problem - inna, tajemnicza nacja z Księżyca w tym czasie próbuje na planecie przejąć władzę... I gdzie tutaj miejsce na tytułowego Kopciuszka (Cinderella)?
Warto przeczytać:
Joey Graceffa - "Dzieci Edenu" [RECENZJA]
Mam wrażenie, że po dawnym-niedawnym sukcesie "Igrzysk Śmierci", rynek został dosłownie zalany całą masą powieści dla młodzieży z nurtem antyutopijnym w tle. Oczywiście musi być strasznie, mrocznie - główna bohaterka traci rodzinę, przyjaciół oraz... sama walczy z całym systemem!
Wybrałam "Dzieci Edenu" spośród innych książek na półce w bibliotece, ponieważ zainteresował mnie opis - jakkolwiek motyw ludu ciemiężonego przez totalitarne państwo w niedalekiej przyszłości został ostatnio przez twórców przemaglowany tak wiele razy, że aż powoli zaczyna robić się to nudne i pretensjonalne - tak moją uwagę zwrócił fakt dotyczący głównej bohaterki, która miała być całkowicie odcięta od świata zewnętrznego. Otóż dziewczyna imieniem Rowan jest nielegalnym dzieckiem - jej każdy oddech łamie prawo. Powinna nie istnieć, a jednak jest drugim dzieckiem swoich rodziców w świecie, gdzie można mieć tylko pojedyncze potomstwo. Dlatego też rodzice Rowan postanowili ją ukryć i udawać, jakoby ich syn był jedynakiem. Jednakże dopisek na okładce, traktujący o szczególnej wyjątkowości autora, zapalił moją ostrzegawczą lampkę w mózgu.
Kingdom: Classic [RECENZJA]
Są takie gry, które okazjonalnie wpadną w moje ręce tylko dlatego, że Steam zlituje się nad biednymi graczami i rzuci jakiś ochłap za darmo. Czasem są to tytuły-perełki, z których każdy się ucieszy - a czasem takie gówna opakowane w stertę kolorowego papieru i kokardek... że po przejrzeniu recenzji w sklepie, człowiek się zastanawia czy ludziom naprawdę podobają się tak proste oraz niedopracowane gry bez krzty wyobraźni, czy po prostu ktoś im wszystkim zapłacił. Chociaż... czego się spodziewać po recenzentach, którzy ledwo skubnęli tytuł i po godzinie już wiedzą, jak bardzo dobra ta gra jest. A potem już nigdy do niej nie wracają, bo mają kilkadziesiąt innych, fatalnych pozycji w swojej bibliotece.
O czym mowa - o "Kingdom: Classic". Jakolwiek jej opis brzmi świetnie na papierze, tak wykonanie oraz przekucie pomysłu w kod jest jakimś nieporozumieniem.
Tomb Rider - Film 2018 [RECENZJA]
Prawdopodobnie chyba każdy szanujący się gracz zna pannę Larę Croft - piękna i inteligentna, jedna z najbardziej znanych wirtualnych kobiecych postaci. Nie jest to zaskakujące, że po sukcesie rebootu serii z 2013 roku, twórcy postanowili jeszcze na dokładkę nakręcić nowy film o przygodach młodej archeolożki. W końcu ostatnia produkcja spod szyldu Tomb Ridera wyszła ponad 15 lat temu, a świeże pieniążki zawsze miło jest przytulić.
Poniższa recenzja skupia się głównie na aspektach, jak dobrze udało się odwzorować grę - w końcu tylko po to poszłam do kina, by zobaczyć jak filmowcom udało się ująć na ekranie historię początków Lary. Ponoć to ekranizacja, prawda?
Pierwsza rzecz, która sprawiła ból w moim małym nerdowskim serduszku, pojawia się już na samym początku - w tej części Lara Croft nie jestem archeologiem! Ba, nie jest nawet studentką archeologii, tylko uwaga - kurierem! I to w dodatku kurierem na rowerze! Ja pierdolę, kto wpadł na taki genialny pomysł, by zerwać z tradycją i zabrać Larze jej profesję, będącą dosłownie jej drugim imieniem! Kogoś tutaj chyba ostro popierdoliło...
Poniższa recenzja skupia się głównie na aspektach, jak dobrze udało się odwzorować grę - w końcu tylko po to poszłam do kina, by zobaczyć jak filmowcom udało się ująć na ekranie historię początków Lary. Ponoć to ekranizacja, prawda?
Pierwsza rzecz, która sprawiła ból w moim małym nerdowskim serduszku, pojawia się już na samym początku - w tej części Lara Croft nie jestem archeologiem! Ba, nie jest nawet studentką archeologii, tylko uwaga - kurierem! I to w dodatku kurierem na rowerze! Ja pierdolę, kto wpadł na taki genialny pomysł, by zerwać z tradycją i zabrać Larze jej profesję, będącą dosłownie jej drugim imieniem! Kogoś tutaj chyba ostro popierdoliło...
Golden Gate String Quartet [AK Kwadratowa]
Ostatnio oKruszek miał przyjemność projektować dla Samorządu Studenckiego grafiki promujące eventy z okazji Dnia Kobiet - covery na fejsa, plakaty, bilety... Masa pracy, jak również masa satysfakcji oraz... tym oto sposobem wylądował pewnego wieczoru na koncercie!
Dzięki współpracy Samorządu Studentów Politechniki Gdańskiej z Klubem Akademickim Kwadratowa była możliwość zaprosić kobiecy kwartet smyczkowy "Golden Gate String Quartet" na scenę w celu uczczenia Dnia Kobiet i zapewnienia Studentkom PG niesamowitych wrażeń. Koncert odbył się w ramach projektu "Politechnika Otwarta" - inicjatywy, która pomaga upowszechniać kulturę poprzez pomoc w organizacji wydarzeń skierowanych do szerokiego grona osób.
James Dawson - "Wypowiedz jej imię" [RECENZJA]
Przyznaję - po powieści, która uzyskała wyróżnienie wśród innych
tytułów literatury młodzieżowej oraz otrzymała nagrodę "Queen of Teen"
spodziewałam się czegoś lepszego. "Wypowiedz jej imię" to sztampowa
historia typu horror, kręcąca się wokół motywów zjaw, niewyjaśnionych
zniknięć oraz plotek. Gdybym miała wskazać typową twórczość, której
celem jest wystraszenie czytelnika, bez wahania pokazałabym palcem
książkę Jamesa Dawsona.
Tradycyjnie akcja zaczyna się w
Halloween - grupa nastolatków, nie mając lepszego pomysłu, spotyka się i
opowiada sobie najróżniejsze straszne historie. W końcu postanawiają
przywołać ducha Krwawej Mary - przecież to tylko zabawa, a zjawy nie
istnieją. Oczywiście potem wszystko okazuje się prawdą, a Mary
prześladuje każdego uczestnika feralnego rytuału.
Doki Doki Literature Club [RECENZJA]
Doki
Doki Literature Club to jedna z tych gier, w którą zagrałam tylko i
wyłącznie ze względu na rozgłos wokół niej - kiedy kolejna osoba z listy
znajomych napisała do mnie "Hej, grałaś już w DDLC?", pomyślałam sobie,
że może warto dać tej grze szansę. Gdyby nie gorące recenzje fanów oraz
pełne przerażenia wpisy na Reddicie, zapewne bym nie spojrzała na ten
tytuł. Nie mam nic do visual novel, od czasu do czasu lubię się z jakąś
zaznajomić... jednakże opis fabuły DDLC zupełnie mnie nie zainteresował.
Brzmiało jak kolejne, typowe romansidło - i czy właśnie w tym nie tkwił
haczyk?
The Purring Quest [RECENZJA]
Jestem beznadziejną kociarą. Kiedy znajdę jakąś grę, w której pierwsze skrzypce grają koty, to prędzej czy później muszę się do takiego tytułu przytulić; nawet jeżeli to nie jest mój typ gier. Po ostatniej sezonowej wyprzedaży na Steam, za niecałe 8 zł do moich rąk trafiło "Mruczące Zadanie". "The Purring Quest" to kocia platformówka 2D wydana przez Vallhalla Cats - jest to ich debiut - i muszę przyznać, że to bardzo przyjemny dla gracza debiut pomimo paru męczących aspektów.
Historyjka wprowadzająca nas w świat gry jest słodka i ckliwa, może nawet aż nadto - ale kto by się tym tutaj przejmował, skoro historia jest tylko pretekstem do stworzenia gameplayu - i to w dodatku całkiem niezłego. Wcielamy się w białorudego kota, którego celem jest odzyskanie pamiątkowego medalionu rodzinnego oraz odnalezienie swojego pana - brzmi dziwnie, prawda? Jaki kot by się przejmował jakimś tam człowiekiem? Co jak co, ale nawet kociaki spotkane na naszej drodze, mają z tego ubaw...
Historyjka wprowadzająca nas w świat gry jest słodka i ckliwa, może nawet aż nadto - ale kto by się tym tutaj przejmował, skoro historia jest tylko pretekstem do stworzenia gameplayu - i to w dodatku całkiem niezłego. Wcielamy się w białorudego kota, którego celem jest odzyskanie pamiątkowego medalionu rodzinnego oraz odnalezienie swojego pana - brzmi dziwnie, prawda? Jaki kot by się przejmował jakimś tam człowiekiem? Co jak co, ale nawet kociaki spotkane na naszej drodze, mają z tego ubaw...
Grafika jest bardzo miła i przyjemna dla oka - bardzo dobrze pasuje do lekkiego, relaksującego klimatu samej gry. Dzięki wykorzystaniu wielu warstw, uzyskano niesamowity efekt głębi tła, pomimo grafiki 2D. Deweloperzy przyłożyli znaczącą uwagę do pozornie nic nie znaczących elementów - kot, po chwili bezruchu, siada lub zaczyna myć sobie futerko; gołębie srają jak opętane; gdzieś w oddali błyszczą się światła miasta...
Na szczególną notkę zasługuje muzyka. Jest cudowna! Nie wiem czy to kwestia tego, że po prostu uwielbiam pianistykę, czy to talent kompozytora, ale melodie i motywy przewodnie są świetne - tam gdzie ma być strasznie, jest strasznie; gdzie ma być lekko i przyjemnie, tak i dźwięki pianina wydają się o wiele słodsze. Podkład muzyczny można kupić oddzielnie za 10 zł - może kiedyś się skuszę.
Podsumowując, "The Purring Quest" to dobra, przyjemna gra, która zapewni rozrywkę na parę godzin. To gra o kotach, napisana przez ludzi dla ludzi, którzy kochają te małe, futrzane kulki z pazurami. Czasem będziecie musieli się przyzwyczaić, że wirtualny bohater na ekranie nie zawsze będzie zachowywał się zgodnie z waszą wolą, przez co rozgrywka może być momentami denerwująca i wymagająca, ale to nie zmienia faktu, że warto zapoznać się z tą pozycją.
| W skrócie: |
| Chociaż przez chwilę poczuj, jak to by było znaleźć się w skórze... kota! Po tym, jak nasz Pan nas zgubił, musimy się przedrzeć przez różne krainy i wrócić do niego do domu... |
|
| The Purring Quest | ||
|---|---|---|---|
| platformówka | |||
| Ocena w liczbach: | |||
| Pomysł: | 6 - dobry | ||
| Gameplay: | 6 - dobry | ||
| Grafika: | 8 - świetna | ||
| Muzyka: | 9 - niesamowita | ||
| Ogólna: | 6 - dobra | ||
| Polecane: | TAK | ||
| Cechy: | |
|---|---|
| pozytywne: | negatywne: |
|
|
| Inne: | |
| |
| Dane techniczne: | |
| |
| Oficjalne linki: | Inne linki |
- link do recenzji po angielsku na platformie Steam -
![]() |
| ... mhrocznie ... |
![]() |
| ... czasami musimy pogłówkować ... |
Jakub Ćwiek - "Kłamca" - RECENZJA
| W skrócie: |
| Loki, adoptowany syn nordyckiego boga Odyna, wykonuje czarną robotę dla aniołów; w końcu Michał, Gabriel czy inni, pomniejsi słudzy, nie będą sobie brudzić rączek w kłopotliwych sytuacjach... są na to za czyści, a Loki, jako Pan Kłamstw, nadaje się do tego idealnie! |
|
| Tytuł: KŁAMCA | ||
|---|---|---|---|
| Autor: Jakub Ćwiek | |||
| Ocena w liczbach: | |||
| Fabuła: | 4 - może być | ||
| Styl: | 5 - w porządku | ||
| Świat | 4 - może być | ||
| Postacie: | 3 - słabe | ||
| Ogólna: | 4 - może być | ||
| Polecane: | TAK | ||
| Cechy: | |
|---|---|
| pozytywne: | negatywne: |
|
|
| Inne: | |
| |
---
Philip K. Dick - "Człowiek z Wysokiego Zamku" - RECENZJA
| W skrócie: |
| Świat, w którym to Naziści wygrali wojnę. |
|
| Tytuł: CZŁOWIEK Z WYSOKIEGO ZAMKU | ||
|---|---|---|---|
| Autor: Philip K. Dick | |||
| Ocena w liczbach: | |||
| Fabuła: | 2 - bardzo słaba | ||
| Styl: | 5 - w porządku | ||
| Świat | 4 - może być | ||
| Postacie: | 4 - mogą być | ||
| Ogólna: | 3 - słaba | ||
| Polecane: | NIE | ||
| Cechy: | |
|---|---|
| pozytywne: | negatywne: |
|
|
| Inne: | |
| |
Kolejny tytuł z cyklu "Znalezione w śmietniku". W sumie... po lekturze, nie dziwię się, czemu tam wylądowała, mimo pięknego wydania - w srebrnej, twardej okładce... Książka zupełnie nie przypadła mi do gustu. Czuję się bardzo rozczarowana. Gdyby nie to, że akurat była ze mną w podróży; nie miałam nic innego do roboty, to dawno już bym ją odłożyła na półkę i nie zaglądała do niej... Niby fajnie, niby ciekawy wątek - w końcu spełnił się jeden z gorszych koszmarów świata i Naziści wygrali - jednakże pomysł i słowo-klucz to nie wszystko.
W tym nowym świecie możemy obserwować życie kilku osób jednocześnie - handlarza antykami Childrana, rzemieślnika Fista i jego ex-żony Juliany, wysokopostawionego oficera nazistowskiego czy ważnych i bogatych Japończyków... Brzmi nieźle - ale autor jeżeli czegokolwiek się dotknął, to w sumie na odwal. W żadną z historii nie można się wgłębić bardziej, do bohaterów ciężko jest zapałać miłością - wydają się oni jakby wycięci z kartonu. I jeszcze te wszystkie wstawki filozoficzne, które jeszcze bardziej odciągają nas od akcji i jakiejś historii! Owszem, spodziewałam się jakiejś refleksji w tego typu powieści, jednakże... ta powieść to raczej rozprawka filozoficzna, poprzecinana jakimiś tam luźno powiązanymi ze sobą historyjkami.
Styl autora i sposób pisania jest dobry - po prostu dobry, nie można się do niczego przyczepić - to porządna, rzemieślnicza robota. Ani nie przeszkadza w odbieraniu treści, ani też nie wpływa na doznania.
W tym nowym świecie możemy obserwować życie kilku osób jednocześnie - handlarza antykami Childrana, rzemieślnika Fista i jego ex-żony Juliany, wysokopostawionego oficera nazistowskiego czy ważnych i bogatych Japończyków... Brzmi nieźle - ale autor jeżeli czegokolwiek się dotknął, to w sumie na odwal. W żadną z historii nie można się wgłębić bardziej, do bohaterów ciężko jest zapałać miłością - wydają się oni jakby wycięci z kartonu. I jeszcze te wszystkie wstawki filozoficzne, które jeszcze bardziej odciągają nas od akcji i jakiejś historii! Owszem, spodziewałam się jakiejś refleksji w tego typu powieści, jednakże... ta powieść to raczej rozprawka filozoficzna, poprzecinana jakimiś tam luźno powiązanymi ze sobą historyjkami.
Styl autora i sposób pisania jest dobry - po prostu dobry, nie można się do niczego przyczepić - to porządna, rzemieślnicza robota. Ani nie przeszkadza w odbieraniu treści, ani też nie wpływa na doznania.
Orson Scott Card - "Mówca umarłych" - RECENZJA
| W skrócie: |
| Co może się stać, gdy ludzkość, po pokonaniu jednej rasy Obcych, spotka drugą? Czy popełni te same błędy? Może jednak coś zmieni? A może po prostu zostawi ją w spokoju? |
|
| Tytuł: MÓWCA UMARŁYCH | ||
|---|---|---|---|
| Autor: Orson Scott Card | |||
| Ocena w liczbach: | |||
| Fabuła: | 8 - bardzo dobra | ||
| Styl: | 8 - bardzo dobry | ||
| Świat | 9 - fascynujący | ||
| Postacie: | 5 - w porządku | ||
| Ogólna: | 8 - bardzo dobra | ||
| Polecane: | TAK | ||
| Cechy: | |
|---|---|
| pozytywne: | negatywne: |
|
|
| Inne: | |
| |
Moja przygoda z "Mówcą umarłych" zaczęła się nietypowo, bowiem samą książkę znalazłam w śmietniku. Zabrałam ją ze sobą - coś tam kojarzyłam nazwisko autora, poza tym byłam niezmiernie ciekawa czy sama powieść była na tyle zła, żeby faktycznie ją wyrzucić. Muszę przyznać, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłam - historia wciągnęła mnie niesamowicie aż do ostatniej kartki - i naprawdę, nie wiem czym zasłużył sobie tytuł na taki marny koniec...
Książka pojechała ze mną na wakacje i była wyjątkowo umiliła mi czas. Zupełnie nie wiedziałam, że jest to kontynuacja cyklu o Enderze - myślałam, że jest to całkowicie inna historia, osadzona w podobnym dla Carda kolejnym świecie sci - fi. Jednakże brak wiedzy o wcześniejszych poczynaniach bohatera nie przeszkodził mi w dobrym odbiorze treści. Co więcej, wszelkie plot twisty związane z osobą Endera były dla mnie jeszcze bardziej fascynujące!
Bardzo podobał mi się również realizm przedstawionego świata - było czuć, że tutaj wszystko żyje, a pomysły przedstawione w książce opierały się na zasadach nauki. Szczególnie moją uwagę zwróciła kwestia podróży między planetami - oparcie na nich odpowiedzi na pytanie jak uzyskać długowieczność jest po prostu świetne!
Kreacja postaci była w porządku - nie wszystkie aspekty mi się jej podobały, jednak była na tyle dobra, iż zżyłam się z nimi. Z ciekawością śledziłam ich losy.
Nie potrafię znaleźć dla niej żadnych negatywnych cech - czegoś, co irytowałoby mnie na tyle, że aż bym musiała to podkreślić. To jest po prostu dobra książka.
Gorąco polecam tą pozycję każdemu czytelnikowi sercem oddanemu fantastyce naukowej. Z pewnością się nie zawiedzie.
Książka pojechała ze mną na wakacje i była wyjątkowo umiliła mi czas. Zupełnie nie wiedziałam, że jest to kontynuacja cyklu o Enderze - myślałam, że jest to całkowicie inna historia, osadzona w podobnym dla Carda kolejnym świecie sci - fi. Jednakże brak wiedzy o wcześniejszych poczynaniach bohatera nie przeszkodził mi w dobrym odbiorze treści. Co więcej, wszelkie plot twisty związane z osobą Endera były dla mnie jeszcze bardziej fascynujące!
Bardzo podobał mi się również realizm przedstawionego świata - było czuć, że tutaj wszystko żyje, a pomysły przedstawione w książce opierały się na zasadach nauki. Szczególnie moją uwagę zwróciła kwestia podróży między planetami - oparcie na nich odpowiedzi na pytanie jak uzyskać długowieczność jest po prostu świetne!
Kreacja postaci była w porządku - nie wszystkie aspekty mi się jej podobały, jednak była na tyle dobra, iż zżyłam się z nimi. Z ciekawością śledziłam ich losy.
Nie potrafię znaleźć dla niej żadnych negatywnych cech - czegoś, co irytowałoby mnie na tyle, że aż bym musiała to podkreślić. To jest po prostu dobra książka.
Gorąco polecam tą pozycję każdemu czytelnikowi sercem oddanemu fantastyce naukowej. Z pewnością się nie zawiedzie.
Witch Craft Works [RECENZJA]
Witch Craft Works można przyrównać do ogromnego, przepięknie zapakowanego prezentu - zanim dobierzemy się do środka, musimy zerwać masę kokardek, przedrzeć się przez kilka warstw kolorowego papieru, otworzyć pierwsze pudełko, potem jeszcze drugie - a w środku czeka na nas... ym, nic? Chyba, że rozczarowanie i poczucie zmarnowanego czasu jest pożądanym podarunkiem - wtedy można rozważyć podjęcie wysiłku obejrzenia każdego odcinka z serii.
Głównym bohaterem jest Honoka Takamiya - niczym nie wyróżniający się uczeń. Nikt go nie zauważa, jest cieniem i czystym przeciwieństwem Ayaki Kagari - piękności perfekcyjnej we wszystkim, adorowanej przez całą szkołę i nazywaną tęsknie "Księżniczką". Siedzą oni obok siebie, a nigdy nie zamienili ze sobą ani słowa... dopóki ogromny kawał budynku nie spada Honoce na głowę! Wtedy Ayaka ratuje go z pomocą swej magii przed śmiercią - w końcu jest wszechpotężną czarownicą i takie coś dla niej to pestka.
![]() |
| Czy można by się oprzeć takiej piękności? Mmmm... |
Już pierwszy odcinek nie ukrywa braku logiki i absurdalności całego anime - ja rozumiem, że jedną z głównych cech Witch Craft Works jest możliwość używania magii: latanie na miotłach nie jest niczym szczególnym, a rzucanie wymyślnych zaklęć to jak rzucanie liści na wiatr - łatwe, proste i przyjemne - jednak czy można znaleźć jakiekolwiek argumenty za przywoływaniem CAŁEGO, OGROMNEGO BUDYNKU na terenie szkoły tylko po to, by zabić taką ciotę jak Honoka? Naprawdę nie ma jakichś cichszych, bardziej subtelniejszych sposobów na ukatrupienie kogoś? A co z tym całym bałaganem - wszędzie walają się gruzy, dziedziniec szkolny jest całkowicie zniszczony... przecież ktoś może to zauważyć! Na szczęście twórcy fabuły mają swoją tajną broń zwaną "magią" - żadne zniszczenia nie są im straszne, bowiem wystarczy tylko jedno machnięcie miotłą i wszystko jest naprawione! Dodatkowo wszelkie osoby niemagiczne nawet nic nie będą pamiętać...
Jakiekolwiek problemy, które są stawiane przed Honoką, są rozwiązywane po najmniejszej linii oporu - bohater mógłby się jeszcze jakoś bronić, gdyby chociaż to on był tym niesamowitym czarodziejem, jednak za niego wszystko robi Ayaka. To ona jest tym badassem, któremu żaden przeciwnik nie straszny, a ciągle ratowanie Honoki przed jego głupotą, to mała przekąska przed epickimi walkami, gdzie wynik został już dawno przesądzony. Honoka to taka kokardka u jej szyi - jest bo jest, równie dobrze mogłoby go nie być, a cała seria mogłaby być tylko poświęcona perypetiom czarnowłosej czarownicy. Jego słabej postaci nie ratuje nawet odwrócenie konwencji, która z założenia miała mieć efekt komiczny - to Honoka staje się białogłową w potrzebie, a Ayaka mężnym rycerzem. O ile w takich wypadkach damy w potrzasku czymś się wyróżniają i nie wypadają blado przy swych wybawicielach, tak tego tutaj czegoś brakuje. A Ayaka jest równie jednowymiarowa i płaska jak on - w aspekcie psychologicznym, bo rysownicy nie poskąpili głównej bohaterce kobiecych uroków. Żałuję, że coś, co mogłoby być ogromnym plusem tego tytułu, zostało tak słabo zrobione. Inne postacie niestety również wyróżniają się tylko wyglądem - twórcom chyba nie zapłacono odpowiedniej sumy, bo do każdego imienia dopisano maksymalnie tylko jedną cechę.
![]() |
| Nie oddam! Moja maskotka! |
Kolejnym minusem opowiadanej historii jest jej brak spójności - fabuła to jakaś papka, pomieszana, pocięta, bez jakiegokolwiek zamysłu. W sumie nikt nie wie o co chodzi - a gdy oglądającemu wydaje się, że jednak udało mu się połapać - zostaje wprowadzony nowy wątek, który zupełnie nie klei się z pozostałymi. Ja, oglądając, miałam ciągle otwarte usta z wrażenia, jak wiele absurdu i poplątania udało się zmieścić w tej produkcji. O ile na początku mnie to szczerze bawiło - choćby armia morderczych królików, czy ciągłe próby uprowadzenia Honoki, to pod koniec straciłam jakąkolwiek chęć do kontynuowania mojej przygody z Witch Craft Works. Do oglądania ostatniego odcinka naprawdę się bardzo mocno zmusiłam. Jeden mały pomysł, w dodatku zupełnie spartaczony przez całą resztę (oklepana fabuła, bardzo słabe postacie, masa absurdu), nie ma szans sprawić, by nagle anime stało się czymś dobrym. Opis tytułu tak bardzo mnie zaintrygował, tak bardzo mnie zaciekawił - o, to coś dla mnie! - odwrócenie klasycznych ról, masa fantazji, magii i niesamowitości, komediowe podejście do przedstawienia historii - a tu takie rozczarowanie...
Przynajmniej animacja stoi na wysokim poziomie. Podobały mi się niezmiernie projekty postaci, ogólny wygląd graficzny, walki były dynamiczne i pełne rozmachu - tutaj to już bardziej kwestia gustu, mi akurat podpasowało. Wszystko jest ujęte w słodko-uroczej konwencji, że awww~! - momentami można się rozpłynąć. Muzyka jakaś tam jest - po prostu tam jest. Niczym się nie wyróżnia, ale też jednocześnie nie jest zła. Za to opening i ending przyjemnie wpada w ucho - w szczególności ending, to najsilniejsza strona tego anime.
Podsumowując: nie dajcie się zwieźć ślicznemu opakowaniu! Na początku bawiłam się świetnie, brak logiki mnie śmieszył - jednak z czasem przejadłam się. Znudziłam. Nie polecam. Wystarczy, że ja zmarnowałam czas na oglądanie Witch Craft Works - wy tego nie musicie robić.
![]() |
| Nie martw się, nic im się nie stanie - w końcu w tym anime nie ma żadnych konsekwencji za swoje działania. A ogień jest magiczny. Fajnie wygląda, nie? |
Podsumowując: nie dajcie się zwieźć ślicznemu opakowaniu! Na początku bawiłam się świetnie, brak logiki mnie śmieszył - jednak z czasem przejadłam się. Znudziłam. Nie polecam. Wystarczy, że ja zmarnowałam czas na oglądanie Witch Craft Works - wy tego nie musicie robić.
Naprawdę nie rozumiem, dlaczego to anime posiada tak wysokie noty wśród publiczności...
| W skrócie: |
| Największa ciota wszech czasów, Honoka Takamiya, okazuje się kimś więcej niż tym, na kogo wygląda... tak bardzo, że cała hałastra czarownic postanawia go porwać i użyć do własnych celów. Co w takim razie może pójść nie tak? A no wszystko, kiedy po stronie Honoki staje niesamowita überwiedźma Ayaka Kagari... |
| Tytuł: WITCH CRAFT WORKS | |||
|---|---|---|---|
| Ocena w liczbach: | |||
| Fabuła: | 1 - beznadziejna | ||
| Grafika: | 8 - bardzo dobra | ||
| Muzyka: | 5 - przeciętna | ||
| Postacie: | 3 - bardzo słabe | ||
| Ogólna: | 3 - bardzo słabo | ||
| Polecane: | NIE | ||
| Cechy: | |
|---|---|
| pozytywne: | negatywne: |
|
|
| Inne: | |
| |
Gry komputerowe - szablon recenzencki by oKruszek
| W skrócie: |
| * tutaj krótki opis o grze: zarys fabuły, pomysłu na gameplay, etc. * |
* miejsce na obrazek *
| TYTUŁ GRY | ||
|---|---|---|---|
| GATUNEK GRY | |||
| Ocena w liczbach: * ocenę dla danej części określa się w liczbach w zakresie 1 - 10, gdzie 1 jest najniższą, a 10 najwyższą * | |||
| Pomysł: | * tutaj oceniany jest pomysł na grę - w zależności od gatunku, może to był fabuła, postacie, albo kreatywność łamigłówek * | ||
| Gameplay: | * tutaj oceniana jest mechanika gry - możliwe sposoby rozwiązywania problemów przez gracza, sposób sterowania, etc. * | ||
| Grafika: | * tutaj oceniane są aspekty wizualne gry - ogólny wygląd, grafika, klimat * | ||
| Muzyka: | * tutaj oceniana jest warstwa dźwiękowa gry - muzyka oraz odgłosy * | ||
| Ogólna: | * tutaj ocenia się grę w całości - liczba wyraża ogólne odczucia z daną grą * | ||
| Polecane: | * czy gra jest przeze mnie polecana? TAK / NIE / MOŻE / NIE WIEM * | ||
| Cechy: | |
|---|---|
| pozytywne: | negatywne: |
|
|
| Inne: | |
| |
| Dane techniczne: | |
* tutaj przedstawia się specyfikację techniczną danej gry*
| |
| Oficjalne linki: | Ciekawostki + podpowiedzi: |
[Recenzja]
* tutaj wstaw tekst recenzji wraz z screenshotami *












